OPOWIADANIE O G-DRAGONIE
GATUNEK: ROMANS, DRAMAT
GŁÓWNY BOHATER: KWON JIYONG
GŁÓWNA BOHATERKA: AME RANI
Jeśli chodzi o "ślub" w opowiadaniu, to zrobiłam to trochę jak normalnie w Polsce, w sensie tą przysięgę. Mam nadzieję, że nie obrazicie się w związku z tym. :)
Miłego czytania!
Od 6 miesięcy uśmiechałaś się jak głupia do siebie przypominając sobie, kto jest twoim chłopakiem. Tak, to G-dragon z Big Bang! Gdy sobie przypomnisz jak go poznałaś znów nie przestajesz się uśmiechać. Wpadłaś na niego, gdy wracałaś w nocy pociągiem, bo jak się okazało chłopaki wycieli mu numer i pojechali do domu bez niego. Przysiadł się do ciebie i był trochę zagubiony, bo dawno nie korzystał z metra. Szybko odnaleźliście wspólny język i zostaliście parą. Niestety wasz związek musiał zostać w tajemnicy, gdyż natrętni paparazzi nie dali by ci spokoju. Ubrałaś się w czerwoną sukienkę, swoje długie, ciemne włosy rozpuściłaś.
Pomalowałaś się lekko i wzięłaś torebkę. Właśnie dzisiaj miałaś kolejną randkę z GD.
Mama o nic cię nie pytała choć widziała, że promieniejesz każdego dnia.
Wiedziała, że z kimś się spotykasz, ale nie wiedziała że z super gwiazdą!
GATUNEK: ROMANS, DRAMAT
GŁÓWNY BOHATER: KWON JIYONG
GŁÓWNA BOHATERKA: AME RANI
Miłego czytania!
Od 6 miesięcy uśmiechałaś się jak głupia do siebie przypominając sobie, kto jest twoim chłopakiem. Tak, to G-dragon z Big Bang! Gdy sobie przypomnisz jak go poznałaś znów nie przestajesz się uśmiechać. Wpadłaś na niego, gdy wracałaś w nocy pociągiem, bo jak się okazało chłopaki wycieli mu numer i pojechali do domu bez niego. Przysiadł się do ciebie i był trochę zagubiony, bo dawno nie korzystał z metra. Szybko odnaleźliście wspólny język i zostaliście parą. Niestety wasz związek musiał zostać w tajemnicy, gdyż natrętni paparazzi nie dali by ci spokoju. Ubrałaś się w czerwoną sukienkę, swoje długie, ciemne włosy rozpuściłaś.
Pomalowałaś się lekko i wzięłaś torebkę. Właśnie dzisiaj miałaś kolejną randkę z GD.
Mama o nic cię nie pytała choć widziała, że promieniejesz każdego dnia.
Wiedziała, że z kimś się spotykasz, ale nie wiedziała że z super gwiazdą!
Po chwili z twojej czarnej torebki wydobył się dźwięk telefonu.
Odebrałaś po dłuższej chwili.
Odebrałaś po dłuższej chwili.
-Siema Rani. Co tam? - przez moment zastanowiłaś się czy powiedzieć to swojej najlepszej przyjaciółce czy jednak zachować dla siebie.
Ale w końcu mówiłyście sobie wszystko.
Ale w końcu mówiłyście sobie wszystko.
-Mam randkę - odparłaś ucieszona.
-O! A z kim?
-Byłyśmy na ich koncercie 6 miesięcy temu i trzy dni.
-Em.... chyba nie mówisz o...
-Właśnie tak! Spotykam się z Ji Yongiem.
-ALE JAK TO?!? - przekręciłaś teatralnie oczami opowiadając jej o waszym spotkaniu w pociągu, potem wymienieniu się numerami...
-Rani jesteś pewna, że to GD?
-No proszę cię! Nie rób ze mnie idiotki chyba wiem z kim się umawiam - fuknęłaś nieco urażona.
-Wybacz... ale wydaje mi się, że oni mają teraz trasę po Japonii.
-Owszem mają, ale Smok powiedział, że znajdzie czas dla mnie.
-Dziwne...
-No przecież nie kłamię!
-Okey. W porządku. W takim razie udanej randki.
-Będzie udana - odparłaś z dumą chowając telefon w torebce.
Po chwili dotarłaś na miejsce do małej restauracji na uboczu.
Weszłaś do środka rozglądając się uważnie. Jak zwykle siedział pod oknem w skupieniu coś bazgrząc w swoim zeszycie. Uśmiechnęłaś się na ten widok uświadamiając sobie jaki on jest uroczy. Po chwili podniósł wzrok na ciebie przywołując cię gestem ręki.
Po chwili dotarłaś na miejsce do małej restauracji na uboczu.
Weszłaś do środka rozglądając się uważnie. Jak zwykle siedział pod oknem w skupieniu coś bazgrząc w swoim zeszycie. Uśmiechnęłaś się na ten widok uświadamiając sobie jaki on jest uroczy. Po chwili podniósł wzrok na ciebie przywołując cię gestem ręki.
-Pięknie wyglądasz - odparł wstając i dając ci całusa w policzek.
Zarumieniłaś się lekko, a on jak dżentelmen odsunął ci krzesło.
Zarumieniłaś się lekko, a on jak dżentelmen odsunął ci krzesło.
Zamówiliście coś do zjedzenia, a mianowicie wasze ulubione Kung Pao po czym jedliście z apetytem opowiadając o dzisiejszym dniu.
-Co tam pisałeś? - zagadałaś zaciekawiona.
-Anonimowe listy do ciebie - odparł z uśmiechem, na co spojrzałaś na niego z politowaniem.
-Pytam poważnie.
-Zobaczysz już niedługo.
-O? czyżby nowa piosenka na moją cześć? - zażartowałaś z uśmiechem.
-Może. - jeśli chodziło o coś nowego, zawsze odpowiadał ci tajemniczo. Niby dawał ci odpowiedź, ale i tak nie byłaś niczego pewna.
-Muszę ci coś powiedzieć. Mamy teraz strasznie dużo roboty i możemy się nie widywać.
Posmutniałaś lekko na jego słowa. -Oj skarbie dobrze wiesz, że mam obowiązki względem zespołu. Jestem liderem. - Jiyong złapał cię za dłoń całując ją delikatnie.
-Wiem... ale rzadko się spotykamy.
-Wynagrodzę ci to. Obiecuję - mruknął z uśmiechem, który odwzajemniłaś. Zamówił ci taksówkę po czym całując cię namiętnie pojechałaś do domu. Zapisałaś w pamiętniku cały dzień po czym schowałaś go szczelnie pod poduszkę.
Dopiero jakieś 4 dni później GD zadzwonił do ciebie chcąc przekazać ci coś bardzo ważnego.
Było dość ciepło wiec ubrałaś zwiewną białą sukienkę.
Spięłaś włosy w koka zostawiając po obu stronach kosmyk, który się zakręcił.
Jak zwykle przywitał cię z uśmiechem tuląc do siebie a potem dając słodkiego całusa w policzek. Zasłonił ci oczy i zaczął prowadzić jakąś ścieżką. Po chwili zdjął opaskę ukazując ci piękne jezioro, w którym odbijało się błękitne niebo. Na trawie był koc, wino i róże.
Uśmiechnęłaś się z zachwytem i spojrzałaś na swojego chłopaka, który nagle uklęknął przed tobą.
Było dość ciepło wiec ubrałaś zwiewną białą sukienkę.
Spięłaś włosy w koka zostawiając po obu stronach kosmyk, który się zakręcił.
Jak zwykle przywitał cię z uśmiechem tuląc do siebie a potem dając słodkiego całusa w policzek. Zasłonił ci oczy i zaczął prowadzić jakąś ścieżką. Po chwili zdjął opaskę ukazując ci piękne jezioro, w którym odbijało się błękitne niebo. Na trawie był koc, wino i róże.
Uśmiechnęłaś się z zachwytem i spojrzałaś na swojego chłopaka, który nagle uklęknął przed tobą.
Oniemiałaś. Czy on właśnie...?
-Wiem, że to wcześnie... ale ja chcę z tobą być już na zawsze. Zostaniesz moją żoną? - zapytał patrząc w twoje oczy. Pokiwałaś głową lekko nie będąc w stanie wykrztusić słowa. Jiyong uśmiechnął się i pocałował cię namiętnie wkładając na palec złoty pierścionek z serduszkiem.
-I jeszcze coś... - zaczął Smok, a ty spojrzałaś na niego pytająco. Ujrzałaś jego przyjaciół z zespołu, którzy zmierzali do ciebie.
-Nie rozumiem... - szepnęłaś do niego skołowana.
-Bym zapomniał. Właśnie mamy ślub - twoje serce podskoczyło niemal do gardła.
-ŻE CO?!
-Kochasz mnie? - szepnął GD patrząc jak chłopaki idą do was z uśmiechem.
-No tak...
-Chcesz być ze mną już zawsze?
-Jasne...
-Więc co te zdziwienie?
-Kto nam udzieli ślubu?
-TOP - odparł a ty zachichotałaś. Nie wyglądał na księdza, ale czemu nie. Dae Sung założył wam obojgu wieńce zrobione z białych stokrotek.
-A wiec zebraliśmy się tutaj by połączyć Smoka z...
-Ej. Bardziej oficjalnie. Musisz tak wiesz, zaznaczyć to - przerwał mu Seung Ri.
-Chcesz za mnie to prowadzić?! - Top zirytował się.
-Seung Ri ma racje - poparł go Dae.
-Ej chłopaki, ale dzisiaj ok? - przerwał GD teatralnie przekręcając oczami.
-Okey. A więc. Zebraliśmy się tutaj po to by połączyć KWON JIYONGA i RANI AME...
-Stop! Czy ten ślub jest legalny? Przecież Rani nie jest pełnoletnia - wszyscy spojrzeliście na Dae Sunga z niedowierzaniem. Czy on tak na serio?!
-Ty idioto! To nie jest prawdziwy ślub! - Seung Ri trzepnął kolegę w głowę.
-CZYLI MOGĄ SIĘ ZDRADZAĆ?!
-Dae nie myśl już proszę cię. Po prostu to zróbmy - GD poklepał po ramieniu przyjaciela patrząc wyczekująco na Topa.
-Na czym to ja... Ah tak. Wśród swoich bliskich przyjaciół przysięgnijcie sobie teraz miłość i te sprawy - zakończył niebieski, a ty znów zaśmiałaś się. Nawet w takiej chwili potrafili rozładować napięcie.
Twój chłopak odwrócił się do ciebie biorąc cię za ręce i patrząc w twoje oczy.
- Ja Kwon Jiyang w pełni świadom obecnej chwili ślubuję ci wieczną miłość, uczciwość małżeńską oraz, że cię nie opuszczę aż do śmierci. W obecności moich przyjaciół przyrzekam cię kochać, miłować i nigdy nie sprawić byś płakała. Tak mi dopomóż Panie Boże w Trójcy Jedynej i wszyscy Święci - Założył ci obrączkę, gdzie była wyryta dzisiejsza data.
- Ja Kwon Jiyang w pełni świadom obecnej chwili ślubuję ci wieczną miłość, uczciwość małżeńską oraz, że cię nie opuszczę aż do śmierci. W obecności moich przyjaciół przyrzekam cię kochać, miłować i nigdy nie sprawić byś płakała. Tak mi dopomóż Panie Boże w Trójcy Jedynej i wszyscy Święci - Założył ci obrączkę, gdzie była wyryta dzisiejsza data.
-Ja Rainie Ame świadoma swojego wieku i tej chwili, gdzie jesteśmy razem by połączyć wspólnie nasze życie ślubuję ci miłość, wierność, uczciwość małżeńską. Oraz przysięgam nie opuścić cię w żadnym smutku, chorobie, czy złości. Obiecuję godnie wypełniać obowiązki żony. Tak mi dopomóż Panie Boże w Trójcy Jedyny i wszyscy Święci - te słowa same płynęły z twoich ust.
-No a teraz buzi buzi - dodał Top. Pocałowaliście się delikatnie.
Spędziliście razem wszyscy długie godziny na śmianiu się i wygłupianiu.
Spędziliście razem wszyscy długie godziny na śmianiu się i wygłupianiu.
-O! Jeszcze noc poślubna - Dae Sung wyszczerzył się do was dumnie, że wpadł na ten pomysł.
-Ale to chyba nie przy nas nie? - wtrącił Seung Ri, a ty zmieszałaś się lekko.
O czym oni mówią?! Czy zawsze muszą być tacy bezpośredni?!
O czym oni mówią?! Czy zawsze muszą być tacy bezpośredni?!
-Przestańcie... krępujecie mnie.. - zaczęłaś lekko zarumieniona, na co twój "mąż" zachichotał.
-Właściwie już jest 19... - mruknął jakby sugerując "Idźcie sobie już".
-Hej! No i? Możecie jeszcze zostać! Lubię was! - mówiłaś szybko z uśmiechem czując jak zaczynasz się denerwować. Oczywiście wiedziałaś, że GD cię do niczego nie zmusi... ale czy aby na pewno musiał cię mocno do tego przekonywać?
Chłopaki spojrzeli na siebie porozumiewawczo i nim zdążyłaś zareagować wstali zostawiając was samych.
-Wybacz za nich. Do niczego nie chcę cię zmuszać - spojrzałaś na niego z uśmiechem.
-Myślę... że nie będziesz musiał tego robić - szepnęłaś, a GD spojrzał na ciebie zaskoczony. Uśmiechnął się czule przybliżając się do ciebie i całując delikatnie twoje usta. Wiedziałaś, że niczego nie będziesz żałować ...
*
Irytowałaś się za każdym razem, gdy próbowałaś do niego dzwonić, a on najzwyczajniej w świecie nie miał nawet siły napisać ci głupiego smsa. Od dwóch tygodni nie widziałaś go, a przyjaciele z zespołu nie chcieli ci nic powiedzieć. Może pomyślał, że jesteś łatwa? Przecież on nie był taki.
Musiało coś się wydarzyć. Wybrałaś jego numer, czekając na sygnał. Miał wyłączony telefon. Chciało ci się płakać, gdy twoja mama weszła do twojego pokoju.
-Chyba musimy porozmawiać - spojrzałaś zaskoczona słysząc jej ton głosu. Tuż za nią wyłoniła się twoja przyjaciółka Carolina. W jej ręku dostrzegłaś swój pamiętnik.
-Pogubiłaś się Rani w życiu - zaczęła rodzicielka z trudem.
-O czym ty mówisz? I dlaczego masz mój pamiętnik?!
-G-dragon... On nigdy cię nie poznał - spojrzałaś ze złością na Carolinę.
-O czym do cholery mówisz?! Przecież z nim jestem! - zawołałaś ze zdenerwowaniem, a twoja mama zaczęła płakać. -Nie Rani... nie pamiętasz? Zaproponowałam ci byś zaczęła pisać pamiętnik wyobrażając sobie jakby twoje życie wyglądało z JiYongiem. Ale ty zaczęłaś w to wierzyć... że to o czym pisałaś dzieje się na prawdę - spojrzałaś na blondynkę nie mogąc zahamować łez, które nagle pojawiły się w twoich oczach.
-Mamo... ja z nim jestem... na prawdę... - zaczęłaś patrząc błagalnie na swoją matkę, która wyglądała jakby właśnie ktoś zabrał jej coś cennego. -Skarbie.. linia pomiędzy naszym światem, a tym fikcyjnym jest bardzo krucha i łamliwa.. - szepnęła do ciebie patrząc czule w twoje oczy.
Złapałaś się za głowę czując mocny ból w okolicach serca.
-Nie chcę tego słuchać! Wynoście się stąd! - zawołałaś nerwowo.
-Rani zrozum! G-dragon cię nigdy nie widział! Nigdy nie podał ci ręki, nigdy cię nie pocałował... - zaczęła twoja przyjaciółka przewracając kartkami twojego pamiętnika -"Oświadczył mi się. Zrobił to tak romantycznie. Chłopaki też byli przy tym. A TOP udzielał nam ślubu. Było romantycznie i zabawnie, a potem odbyliśmy swoją noc poślubną przy księżycu, który był jedynym świadkiem.." - przeczytała na głos również lekko zdenerwowana.
-Pierścionek, który masz na ręce dostałaś od Arona! Pamiętasz? Kochał się w tobie, ale ty powiedziałaś, że nikt cię nie interesuje oprócz tego Jiyonga! W tedy dał ci pierścionek, a ty go wzięłaś! Miałaś przyjść do niego mając go założony, gdy go pokochasz! - płakałaś coraz bardziej nie mogąc złapać powietrza.
Podbiegłaś do Caroliny wyrywając jej pamiętnik po czym rzuciłaś nim o ścianę.
-WYNOŚCIE SIĘ STĄD!! - wydarłaś się na całe gardło, a kobiety spojrzały na ciebie z bólem zamykając cicho za sobą drzwi. Upadłaś na podłogę płacząc.
Wzięłaś do ręki swój telefon szukając numeru G-dragona. Ale go nie było. A ty nie znałaś go na pamięć.
-You have my heart like the beat
The way you got me turned up
Never give up boy even when they try us
You and me against the world
With you I ride or die tonight
(Sposób, w który mnie rozpalasz
Sprawia, że tracę zmysły
Nigdy się nie poddawaj, nawet gdy wystawiają nas na próbę
Ty i ja na przekór światu
Dzisiejszej nocy, z tobą żyć i umierać)
Spojrzałaś zaskoczona słysząc ten głos. To była piosenka twojego "męża"!
Mówił, że ma dla ciebie niespodziankę. O tym mówił? O piosence?
Nie zastanawiając się już dłużej wybiegłaś z domu udając się do miejsca, gdzie składaliście sobie przysięgę. Odetchnęłaś z ulgą widząc go, gdy siedział na kocu patrząc na jezioro.
-Ty draniu! - zawołałaś płacząc, a mężczyzna odwrócił się do ciebie zaskoczony.
-Rani?-Jak mogłeś się nie odzywać! Oni myślą, że zwariowałam!
-Ale to ja zwariowałem z miłości do ciebie - GD wstał z koca przytulając cię do siebie. -Przepraszam... nie mogłem się odezwać do ciebie. Menadżer nie zgadza się na nasz związek. Chłopaki z resztą też. To mnie przerasta Rani. Mam wrażenie, że ktoś nas obserwuje. Boję się o ciebie, rozumiesz? - Jiyong objął rękami twoją twarz patrząc na ciebie z bólem. - O czym ty mówisz..? - twój głos drżał, a twoje serce biło szaleńczo z emocji.
-Oni chcą ci wmówić, że nie istnieje, że NAS nigdy nie było. Grozili twojej mamie Rani.
Dlatego pewnie chcą z ciebie zrobić chorą osobę.
Będą kazać ci jeść dziwne tabletki po których wszystkie twoje wspomnienia o nas będą się zamazywać... aż znikną.
-Nie pozwolę na to! Kocham cię, tak bardzo cię kocham... - Chłopak pocałował cię czulę.
-Jak bardzo mnie kochasz? - spojrzałaś na niego zaskoczona jednak odpowiedziałaś mu. - Tak bardzo, że mogłabym tutaj nawet z tobą umrzeć.
-Więc zróbmy to Rani. Nie skończymy jak Romeo i Julia skończymy ze sobą jako dowód prawdziwej miłości i cierpienia. Będziemy już na zawsze razem. - patrzyłaś w jego oczy nie mogąc w to uwierzyć. Jak ludzie mogli być tak źli? Jak mogli jego przyjaciele kazać mu unikać ciebie? Uśmiechnęłaś się do niego delikatnie łapiąc go za rękę.
-Zróbmy to - szepnęłaś ściskając jego zimną dłoń. Jiyong uśmiechnął się do ciebie odwzajemniając uścisk po czym wolno udaliście się do wody.
Twoje nogi przeszedł dreszcz, bo woda była na prawdę lodowata. Ale czułaś się bezpiecznie, bo on z tobą był. Fakt, że nie umiałaś pływać, może ułatwi ci śmierć. Twoja zielona sukienka zrobiła się cięższa, a ty wciąż trzymałaś go za rękę idąc w nieznanym kierunku. Po chwili jednak robiąc krok nie poczułaś dna. Zanurzyłaś się w lodowatej wodzie puszczając jego dłoń.
Próbowałaś instynktownie wypłynąć na powierzchnie, ale nie potrafiłaś.
Czułaś mocny ból w płucach... przestałaś się ruszać. Jedynie zamknęłaś oczy, a w twojej wyobraźni przelatywały wszystkie twoje wspomnienia z nim.
Wasze smutki, radości...
Musiało coś się wydarzyć. Wybrałaś jego numer, czekając na sygnał. Miał wyłączony telefon. Chciało ci się płakać, gdy twoja mama weszła do twojego pokoju.
-Chyba musimy porozmawiać - spojrzałaś zaskoczona słysząc jej ton głosu. Tuż za nią wyłoniła się twoja przyjaciółka Carolina. W jej ręku dostrzegłaś swój pamiętnik.
-Pogubiłaś się Rani w życiu - zaczęła rodzicielka z trudem.
-O czym ty mówisz? I dlaczego masz mój pamiętnik?!
-G-dragon... On nigdy cię nie poznał - spojrzałaś ze złością na Carolinę.
-O czym do cholery mówisz?! Przecież z nim jestem! - zawołałaś ze zdenerwowaniem, a twoja mama zaczęła płakać. -Nie Rani... nie pamiętasz? Zaproponowałam ci byś zaczęła pisać pamiętnik wyobrażając sobie jakby twoje życie wyglądało z JiYongiem. Ale ty zaczęłaś w to wierzyć... że to o czym pisałaś dzieje się na prawdę - spojrzałaś na blondynkę nie mogąc zahamować łez, które nagle pojawiły się w twoich oczach.
-Mamo... ja z nim jestem... na prawdę... - zaczęłaś patrząc błagalnie na swoją matkę, która wyglądała jakby właśnie ktoś zabrał jej coś cennego. -Skarbie.. linia pomiędzy naszym światem, a tym fikcyjnym jest bardzo krucha i łamliwa.. - szepnęła do ciebie patrząc czule w twoje oczy.
Złapałaś się za głowę czując mocny ból w okolicach serca.
-Nie chcę tego słuchać! Wynoście się stąd! - zawołałaś nerwowo.
-Rani zrozum! G-dragon cię nigdy nie widział! Nigdy nie podał ci ręki, nigdy cię nie pocałował... - zaczęła twoja przyjaciółka przewracając kartkami twojego pamiętnika -"Oświadczył mi się. Zrobił to tak romantycznie. Chłopaki też byli przy tym. A TOP udzielał nam ślubu. Było romantycznie i zabawnie, a potem odbyliśmy swoją noc poślubną przy księżycu, który był jedynym świadkiem.." - przeczytała na głos również lekko zdenerwowana.
-Pierścionek, który masz na ręce dostałaś od Arona! Pamiętasz? Kochał się w tobie, ale ty powiedziałaś, że nikt cię nie interesuje oprócz tego Jiyonga! W tedy dał ci pierścionek, a ty go wzięłaś! Miałaś przyjść do niego mając go założony, gdy go pokochasz! - płakałaś coraz bardziej nie mogąc złapać powietrza.
Podbiegłaś do Caroliny wyrywając jej pamiętnik po czym rzuciłaś nim o ścianę.
-WYNOŚCIE SIĘ STĄD!! - wydarłaś się na całe gardło, a kobiety spojrzały na ciebie z bólem zamykając cicho za sobą drzwi. Upadłaś na podłogę płacząc.
Wzięłaś do ręki swój telefon szukając numeru G-dragona. Ale go nie było. A ty nie znałaś go na pamięć.
-You have my heart like the beat
The way you got me turned up
Never give up boy even when they try us
You and me against the world
With you I ride or die tonight
(Sposób, w który mnie rozpalasz
Sprawia, że tracę zmysły
Nigdy się nie poddawaj, nawet gdy wystawiają nas na próbę
Ty i ja na przekór światu
Dzisiejszej nocy, z tobą żyć i umierać)
Spojrzałaś zaskoczona słysząc ten głos. To była piosenka twojego "męża"!
Mówił, że ma dla ciebie niespodziankę. O tym mówił? O piosence?
Nie zastanawiając się już dłużej wybiegłaś z domu udając się do miejsca, gdzie składaliście sobie przysięgę. Odetchnęłaś z ulgą widząc go, gdy siedział na kocu patrząc na jezioro.
-Ty draniu! - zawołałaś płacząc, a mężczyzna odwrócił się do ciebie zaskoczony.
-Rani?-Jak mogłeś się nie odzywać! Oni myślą, że zwariowałam!
-Ale to ja zwariowałem z miłości do ciebie - GD wstał z koca przytulając cię do siebie. -Przepraszam... nie mogłem się odezwać do ciebie. Menadżer nie zgadza się na nasz związek. Chłopaki z resztą też. To mnie przerasta Rani. Mam wrażenie, że ktoś nas obserwuje. Boję się o ciebie, rozumiesz? - Jiyong objął rękami twoją twarz patrząc na ciebie z bólem. - O czym ty mówisz..? - twój głos drżał, a twoje serce biło szaleńczo z emocji.
-Oni chcą ci wmówić, że nie istnieje, że NAS nigdy nie było. Grozili twojej mamie Rani.
Dlatego pewnie chcą z ciebie zrobić chorą osobę.
Będą kazać ci jeść dziwne tabletki po których wszystkie twoje wspomnienia o nas będą się zamazywać... aż znikną.
-Nie pozwolę na to! Kocham cię, tak bardzo cię kocham... - Chłopak pocałował cię czulę.
-Jak bardzo mnie kochasz? - spojrzałaś na niego zaskoczona jednak odpowiedziałaś mu. - Tak bardzo, że mogłabym tutaj nawet z tobą umrzeć.
-Więc zróbmy to Rani. Nie skończymy jak Romeo i Julia skończymy ze sobą jako dowód prawdziwej miłości i cierpienia. Będziemy już na zawsze razem. - patrzyłaś w jego oczy nie mogąc w to uwierzyć. Jak ludzie mogli być tak źli? Jak mogli jego przyjaciele kazać mu unikać ciebie? Uśmiechnęłaś się do niego delikatnie łapiąc go za rękę.
-Zróbmy to - szepnęłaś ściskając jego zimną dłoń. Jiyong uśmiechnął się do ciebie odwzajemniając uścisk po czym wolno udaliście się do wody.
Twoje nogi przeszedł dreszcz, bo woda była na prawdę lodowata. Ale czułaś się bezpiecznie, bo on z tobą był. Fakt, że nie umiałaś pływać, może ułatwi ci śmierć. Twoja zielona sukienka zrobiła się cięższa, a ty wciąż trzymałaś go za rękę idąc w nieznanym kierunku. Po chwili jednak robiąc krok nie poczułaś dna. Zanurzyłaś się w lodowatej wodzie puszczając jego dłoń.
Próbowałaś instynktownie wypłynąć na powierzchnie, ale nie potrafiłaś.
Czułaś mocny ból w płucach... przestałaś się ruszać. Jedynie zamknęłaś oczy, a w twojej wyobraźni przelatywały wszystkie twoje wspomnienia z nim.
Wasze smutki, radości...

Rozejrzałaś się dookoła. Wszędzie było biało. Przyjemny wiaterek otulał twoją twarz wywołując dziwne ciarki na ciele.
-Rani! Jesteś - odwróciłaś się za siebie uśmiechając się.
-Czy my umarliśmy? - zapytałaś nie mogąc przestać podziwiać jaki blask bił od twojego Smoka.
Zaśmiał się cicho. -Ty na pewno nie Rani.
-A więc ty... umarłeś? - znów ukuło cię serce, a on ponownie się zaśmiał przecząco kiwając głową.
-Nigdy mnie nie stracisz rozumiesz? Będę zawsze w twoim sercu... zawsze pójdę za twoim głosem... zawsze oświetlę ci drogę... wystarczy, że wypowiesz moje imię, a ja będę blisko. Będę zawsze obok ciebie. Czy w postaci starszej kobiety, która zapyta cię o drogę, czy w postaci listonosza, który wręczy ci list...
-Ja... - nie dokończyłaś czując znów okropny ból w okolicach płuc.
-Nie mogę oddychać! - zawołałaś upadając na podłogę.
-Zawsze będę... - usłyszałaś tuż nad sobą jego głos.
Usiadłaś wyprostowując się i głośno kaszląc. Podbiegło do ciebie dwoje ludzi wyraźnie zmartwione.
-Spokojnie - zaczął starszy mężczyzna kładąc cię ponownie na łóżko. -Pamiętasz co się stało?
-Ja... byłam w wodzie, a potem w niebie.. - zaczęłaś, a lekarz uśmiechnął się miło.
-Masz wielkie szczęście. Gdyby nie ten młody mężczyzna, który cię uratował straciłabyś najcenniejszy dar od Boga - spojrzałaś zaskoczona na lekarza rozglądając się nerwowo. -A co z G-Dragonem!?
-Tylko ty tam byłaś.
-Nie! Musicie go ratować! - zawołałaś z przerażeniem.
-Odpocznij.
Nabrałaś powietrza do płuc zamykając na chwilę oczy. Twoja mama wraz z twoją przyjaciółką pojawiły się niedługo po tym jak wyszedł lekarz. Tuliły cię i przepraszały, a ty wciąż ze łzami w oczach uśmiechałaś się do nich.
Minął tydzień odkąd wypisali cię ze szpitala. Wciąż nie mogłaś się otrząsnąć z szoku, ale byłaś na dobrej drodze. Chodziłaś na terapie, miałaś rozmowy z psychologiem. Poprawiłaś swoją torebkę na ramię, a starsza kobieta, która przechodziła obok ciebie zaczepiła cię. -Przepraszam... czy wie pani, gdzie znajdę Aptekę? - zapytała, a ty uśmiechnęłaś się do niej delikatnie. -Prosto i w prawo.
Podziękowała ci serdecznie. Weszłaś do bloku udając się na trzecie piętro. Zatrzymałaś się widząc listonosza dającego list wysokiemu brunetowi.
-Do widzenia!
-Miłego dnia! - odpowiedział chłopak z uśmiechem. Listonosz minął cię, a ty spojrzałaś na chłopaka przed tobą.
-Dziękuje - zaczęłaś, a twoje serce dziwnie przyśpieszyło.
-Nie dziękuj. Tylko uważaj na siebie - przytaknęłaś głową, czując jak w twoich oczach zbierają się łzy. -Miałam w nim przyjść... gdy coś poczuje do ciebie - zaczęłaś pokazując na na ręce złoty pierścionek z serduszkiem. Chłopak spojrzał na ciebie zdziwiony. -Przepraszam za to, że nie odwzajemniłam twoich uczuć, przepraszam też za to, że naraziłam cię na niebezpieczeństwo i przepraszam też za to, że... - nie dokończyłaś ponieważ Aron przytulił cię do siebie. Rozpłakałaś się na dobre odwzajemniając uścisk. Staliście tak dość długo dopiero po chwili, gdy się uspokoiłaś Aron odgarnął twoje włosy za ucho nachylając się by cię pocałować.
-Kocham cię Rani. Zawsze będę przy tobie nawet jeśli nie będziesz mnie chciała. - uśmiechnęłaś się do niego uświadamiając sobie dopiero teraz, że szczęście, którego tak pragnęłaś zaznać było na wyciągnięcie ręki.
-Jesteś pewna? - zaczął Aron trzymając cię za dłoń.
-Jak niczego na świecie - odparłaś z uśmiechem wrzucając do ogniska swój pamiętnik. Aron objął cię ramieniem całując w głowę. -Ja ciebie też kocham - szepnęłaś zamykając oczy i pochłaniając jego zapach....
Najcudowniejsze w Aronie było to, że potrafił zaakceptować, że w twoim sercu był ktoś jeszcze oprócz niego. Ktoś kto zawsze będzie z tobą i będzie trzymał cię za rękę ...
.png)
normalnie się poryczałam! :D Fajne opowiadania piszesz. Czekam na następne, a widzę, że samych fajnych piosenkarzy wybierasz:P
OdpowiedzUsuńNie zrozumiałam to ona była z nim naprawdę czy sobie to ubzdurala? Ogółem bardzo fajnie piszesz ;)
OdpowiedzUsuń